„W następnych dniach wzmaga się w Warszawie gorączka wojenna. Wśród Niemców narasta panika. Uciekają cywile wraz z dobytkiem. Rozpoczęto ewakuację magazynów. Wywożą zagrabione dobra.
Zosia, pracująca z nakazu jako robotnica w fabryce zbrojeniowej Steyra na Woli, przynosi wiadomość, że dyrekcja zarządziła demontaż maszyn i przygotowanie ich do transportu. W fabryce krążą pogłoski o przymusowej wywózce wszystkich robotników do Rzeszy. Przestaje więc chodzić do pracy i o dziwo nikt jej nic szuka. Widać mają tam ważniejsze sprawy na głowie.
Zachowanie Niemców w tych dniach stwarza pozory, jakby rezygnowali z obrony Warszawy. Jako doświadczony frontowiec nie mogę jakoś w to uwierzyć. Taka decyzja wydaje mi się nieprawdopodobna, chyba że mielibyśmy do czynienia z całkowitym załamaniem frontu i totalną klęską Niemiec.
Nie mam żadnej łączności z majorem „Mechanikiem", a dwa
razy dziennie nieznany głos informujepatefon" nadal
jest niesprawny. Skazany na własne domysły i wiadomości, a raczej plotki zasłyszane na ulicy, czuję jednak, że coś wisi w powietrzu. W mieście z godziny na godzinę rośnie wewnętrzne ciśnienie, niby w hermetycznym kotle postawionym na ogniu. Lada chwila może nastąpić wybuch.“(2)
<<<< W boju o Hartfeld ponieśliśmy
| Jakże się to stać >>>>
przynęty |fryzjer dla dzieci |Pobieraj najnowsze klubowe utwory