„Tak więc kabewiacy odpowiedzieli na apel Partii i decyzje ludowej władzy, wymierzając bandom pierwszy potężny cios. Sztab jednostki w Białymstoku mógł zameldować dowódcy KBW, generałowi dywizji Kieniewiczowi, o dużym sukcesie. Straty własne — kilku lekko rannych, którym udzielono^pomocy na miejscu — świadczyły o mistrzowskim przeprowadzeniu działań.
Rankiem 30 maja batalion Waszkiewicza dotarł pociągiem do Sokółki. Nikt nie chciał jeść śniadania.
Żołnierze padali ze zmęczenia. Kapitan kazał wydać wszystkim po sto gramów wódki, po czym wojsko udało się na spoczynek. Zostały tylko dwa plutony w ochronie.
O trzeciej po południu na stole podoficera służbowego zadzwonił telefon.
— Słucham, dwanaście.
— Sapała...
— Samolot krąży nad stacją.
— Jaki znowu samolot Znaki ma
— Polskie. Szachownica.
— No, to czego głowę zawracasz Niech sobie krąży.
— Wygląda, jakby chciał siadać.
— Dobra, dobra. Nie kręć gitary. Mam teraz poważniejsze sprawy na głowie.
Odłożył słuchawkę, oparł głowę na wygodnie ułożonych łokciach i wrócił do przerwanej drzemki. Nie zdążył jednak zamknąć oczu, gdy telefon zadzwonił powtórnie.
— No, czego tam jeszcze Co ci się znów urodziło
— Spokojnie, spokojnie! Tu „Narew"!“(11)
Masaż Szczecin |Okna |spinki do mankietów