„Panna znów płacze i śmieje się z wdzięczności za tę nieposkromnioną siłę, która nazywa poUcję facetein, i objaśnia — Jest w moim pokoju. Pro"II, aby z łaski swojej przeszukał pokój i mój kufer, dałam mu klucz.
Towarzysze są zdania, że ona jest wyborna, wspauiula, — tak się właśnie należy temu facetowi! Nie wyrażają tego, lecz kiwają głowami. A kiedy IM nobójca znów zabiera głos, czyni to, by wypo
16 243
wiedzieć swe skrupuły, czy italcży pozostawić w jej pokoju zupełnie obcego człowieka — samego z niezamkniętym kufrem. — Zdaje mi się, że ja tam muszę skoczyć — mówi i podnosi się.
Panna chwyta go za ramię i prosi porzucić ten zamiar — On nic nie znajdzie, nic tam niema. Nie, na litość Boską! — Ale nie może sobie odmówić, by się nie zaśmiać znowu, by nie udać lekkiego zachwytu nad wspaniałym pomysłem samobójcy, pomysłem podejrzewania policji, samej pobcji. Mało po mału wzburzenie jej opada, nerwy się uspakajają. Odchyla się na krześle, aby ukryć bluskę otwartą na plecach. Towarzysze sądzą, że ziębnie okrutnie, powinnaby wejść do pokoju, lecz nie, nie, — mówi panna, —ona poczeka, dopóki nie przyjdzie ów człowiek, — chce go snać zobaczyć opuszczającego dom, — ona nie marznie! Znowu doskonała, jej nie o wykręty chodzi, ona nie zmyka.“(8)
sklep akwarystyczny |Masaż Szczecin |fryzjer dla dzieci